WolneWyrazy.pl
10. Historia filozofii
(Agnieszce Lavinii)
zamiast Opali po 120 kupuję Lucky Strike po 980
a czy to róż- cienie ptaków przemykają
na przeciwległej ścianie, ojciec umarł wkrótce
na zawał serca, jego ojciec też i też
bardzo dawno temu, kiedyś zapaliłem
trawkę, tak świetnie, głęboko chciałem i
przecież nie poczułem zupełnie nic, chyba byłem za-
wiedziony, literki zwęglają się w mojej dłoni,
l-u-c-k-y, a później s-t-r-i-k-e, kiedyż to
ostatni raz lepiłem bałwana, my już nie pamiętamy
ortografii, czy Rudolph Hoess
pisze się z ‘o’ w nazwisku czy może bez, w ostatnim
wznowieniu poprawili Eliotowi Shakespeherian Rag-
na Shakespearian, o czym i tak nie było mowy
w tłumaczeniu, mamy więc powszechne rozbrojenie, nawet
wyrzutnie rakiet w Niemczech pocięto na złom, żadnych
cieni! to przecież twoje urodziny, Agnieszko i do tego
niedziela… teraz tak wcześnie wstaję, o piątej
jedenaście zajdzie słońce lecz na razie w pokoju
brzmi jego zimowy blask, jest drugi października
1988 roku i może zadzwoni telefon, przytyję
po dobrym obiedzie, już wiem
po prostu powydzieram mnóstwo kolorowych papierów
z Time’a i z kalendarzy i zanim ktokolwiek wróci,
a miasto jest pełne poezji w oknach, będę ciął
confetti, confetti
zawsze jest potrzebne, wiem to z pewnością
choć o tobie
nie mam pojęcia

