WolneWyrazy.pl
09. Bajka
Wyleciałem nad poziom.
Zawsze to wyżej.
W sumie – nic szczególnego.
Widok, przez chmury, monotonny.
Powietrze chłodne.
Słoneczko wcale nie bliższe, przysięgam.
Brak punktu oparcia, nie sposób nad sobą panować.
Nuda i prosta droga do schizofrenii.
Miałem szczęście wyrżnąć głową
w dryfującą kłodę.
A może to była trumna.
Grunt, że spadłem, zamroczony, w tłum.
Zawsze to raźniej.
Co noc moja rozpacz uskrzydlona
łamie sobie kręgosłup.

