08. Kolęda 1988

światło się cofa przed narodzinami skostniałego
boga
czarny i siny pan niebios z ziemią u nogi wymiotuje
hostią czarnej mszy a jego pajęcze dłonie przełamują
lodowe stężenia i są gotowe do modlitwy
do kurew o kolorowych szklanych twarzach
do modlitwy o cząstkę ojcowskiej spermy
do modlitwy o mleko z piersi matki starej panny o światło ale światło się
cofa przed panem niebios nagim
który już wie że nikomu nie sprzeda świata nawet królom
że marek jedliński umrze w drodze przez jędrne liście
że święty mikołaj wpełznie na czworakach z nożem w zębach
że sylwestrowy słoneczny i twardy trzeci król
to vampyr