WolneWyrazy.pl
O obrotach Wszechścianu
który, spięty w sobie niemocą zaklęcia,
klęczy na szczycie wieży z żółwi
jak murowany kwiat
środkowej nocy, roku środkowego,
i w którym rośnie jego pączek, Piękło, daleka i zaniechana peryferia,
podczas gdy wiek rezonerów i rezonansu zapala pierwsze neony
a żółwie wiosłują łapami przez wiatry przewrotnej, prowizorycznej i poczwarnej wieczności,
czyli Xięga Zaklęć Rozlewnych,
tom XX, rozdział MCMXCI,
Aleja Niepodległości 1453,
przedmowa do trzeciego niewydania, Appendix Ostatni pt.
Ostrygi w budyniu, czyli o pożytkach z przeżytku, albo Demon Zziajany ile pomponów mieć prosi, a zarazem o tym, jak ducha ze ściany wykuć, a także o Żenadzie Żarłocznej i o tym, jak ustrzec się zarazy roznoszonej przez Strzygę Nakrapianą i czy to w ogóle możliwe, a jeśli tak, czy warto – czyli Sznurówka co czuje, kiedy ją deptać albo o wzbudzaniu uczuć w przedmiotach codziennego użytku, ze szczególnym uwzględnieniem bielizny osobistej przed i po praniu, a między innymi o tym, jak na górze zapiąć, żeby się na dole nie rozpięło i jak oczy mydlić, żeby nie szczypało – a więc skrócony Przewodnik Jasnowidza, czyli Co Mózg Wymóżdżył i Język Wyjęził do Baniastego Ucha Smoka Zaducha, Skrzywiciela wszystkich rzeczy dzielnych i niepodzielnych, Krzywdziciela podłych i garbatych, Mistrza Przechodniego w rzucaniu i łapaniu omamów paraliturgicznych i klaustrofonicznych, który był pierwszy zapowiedział, że nie masz Mariana bez Kaftana,
albo
Objaśnienia do Ostatniego Manifestu Postmarianizmu.
Przedmowy rozdział pierwszy, zaginiony,
zrekonstruowany częściowo
na podstawie wymuszonych zeznań
dziadków naocznych świadków
zgodnie z zasadami interpolacji empatycznej
pod domniemanym tytułem:
O czym myśleć w nagłych wypadkach, czyli ile paciorków trzeba na jeden pacierz i co to w ogóle jest pacierz, oraz w co zbierać ziarnka kiedy przebrała się miarka, albo o Królu Janie w styropianie i jego Gadzinie wyrzezanej w glinie, a także Przewiewny Podręcznik Telefonii, Teleferii i Teletomboli, a w nim: dlaczego nie zostałem Rycyniarzem; o ochronie dziecka napoczętego; o złudnej nudzie i o nudnej złudzie; o tym, gdzie naprawiają buty, a gdzie byty; o Gębie i Gędźbie; o gęganiu czepliwych krytykantów; o Guciu; o Jezu; o Królu Bidulu; o Złym, Dobrym i Trzecim; porady nieutulone, czym nadziewać poduszki, a czym podnóżki; kto oprawia Rumuniątka; o bogu w barłogu; o błogostaniku; o elektryku-eklektyku i o klekotaniu w ogóle; o Wogólu; o różnicy między heretykami i heterykami, a także o żałosnych podobieństwach między nimi a Herbatnikami i kim byli Herbatnicy; o malignie; o stryczku-gastryczku; o Marii Sierocie i jej okrytych tajemnicą Częściach; o tym, że po rozum należy iść do głowy z kwiatkami; o księciu, co umiałby do pięciu, gdyby go było dziesięciu, a także o głodzie i chłodzie – wszystko w skórę cielęcą oprawne z przyśpiewkami, wraz z przymusową Instrukcją Posługi, w Klucz Niebieski przezornie wyposażoną.
Rozdziału pierwszego paragraf Trzeci, podpunkt ś:
O tym, jak wędlić międlinę a jak międlić wędlinę; jaka jest główna różnica między boszczykiem i nieboszczykiem, oraz jak tupać zawzięcie, żeby popsuć przyjęcie; jaki jest koń, kiedy nikt go nie widzi; o praniedawnych zwyczajach oczepin i odczepin oraz o rytualnym polewaniu się resztkami herbaty i do czego to prowadzi, niestety; o tym, czy Salomon mieszkał w Pustem i kim byli rycerze Ruczaj i Ryczaj; o starcu w marcu; o tym, kto ułożył wyliczankę pt. „Przyjdzie kocur bury, wbije w szyję pazury”; o grzybach psiankowatych i psach grzybonosych; o Pannie Odwannie; rad spolegliwych dwieście jak wzbudzać agresję u niemowląt; w co trafia szlag kiedy chybi i co z tego, że miłe złego początki, skoro końca nie widać, choć oko wykol i o tym, co najbardziej kole w oczy; o dzikach w goździkach i jak poznać, że to one, a nie karły grzechojady; jak wyrwać ze snu z korzeniami; opowieść o Biskupie Donaldzie, znawcy alg, rytmów i algorytmów, a także o Pauli del Greco, jego niekochance; o przyprawie zwanej Premedytacją; kto ma zawiany korkociąg; o przykrościach z myślenia – czy są nieuniknione i dlaczego tak; o tym, ile razy trzeba się na gorącym sparzyć, żeby przestać zawracać sobie głowę dmuchaniem na zimne; dlaczego ludzie z zasadami mają kwaśne miny; o eksperymentach na ekskrementach i kto w sąsiedztwie ma pysk jak kielnia; dlaczego nikt nie słyszał o Cisiach, czyli jak uczynić bezsenność zaraźliwą; o wizycie w niebycie i jak ze Smolistym walczył smok Zwalisty; tuzin zręcznych odpowiedzi na pytanie „Czy potrafiłbyś ukatrupić kuchtę?”; co to jest eskalacja czynności wymijających; a przede wszystkim, kto i czym zasłużył na wieczne niepokalanie i jak mu z tego powodu jest przykro; o tym, jak Stefan Mażdorajtus zakopał słońce w piaskownicy, wskutek czego nabawił się pewnej niezwykle eleganckiej choroby…
- wszystko spisane w histerycznym kontredansie wyliczanki, pod krzakiem, z głową zanurzoną w kurtynie, w ramach przeczekiwania wypraw krzyżowych i pomylenia drogi pół litra od Betlejem, podane wiernie, choć z nudów poniekąd, przez carewicza Mariana III, Kryptomachinistę, przyrodniego lokaja Markizy Gliwińskiej, księcia niepodzielnego Kalkomanii, praczkom ku przestrodze, upiorom na rany boskie, Amen.

