Maryanizm jaki jest i dlaczego niech żyje

MARYANIZM JAKI JEST
I DLACZEGO NIECH ŻYJE
(Hymn oraz Instrukcja Posługi)

“Pacierze klepcie! – krzyczy prostota -
Marian tak straszny być musi,
Jak Jasio gdy do swej lgnie Karusi;
On tutaj skoczył zza płota!”

(Mickiewicz A., poeta przedmariański)

Na czym polega Marianizm? To pytanie, skłonniśmy byli mniemać, zada sobie Niektóry, zetknąwszy się. Skądże bowiem można wiedzieć, na czym polega Marianizm od wstępnego wejrzenia? Nie wiemy. A jednak patrzymy i widzimy, że przynajmniej niektórzy zetknięci wiedzą, albo i myślą tylko, że skoro widzą, to wiedzą. Albo napotykają trudności już na wstępnym etapie formułowania pytań inkwizytorskich? Jakkolwiek… Jakkolwiek jest, jeśli jest, nikt nie spytał nas jeszcze na czym polega Marianizm. Zatem, zatroskani i przytupujący, sami pospieszamy zadać sobie ból i trud nie tylko odpowiedzi, ale i postawienia pytania, wziąwszy też pod uwagę skorą to, że kolację już raz postawiliśmy. Tak więc zaprawdę wyjawimy, na czym polegamy – a Wy, zawiły Czytelniku i zawiła Czytelniczko, przestańcie czkać i spocznijcie w Marianie.

Marianizm polega na tym (dalej w skrócie: M.p.n.t.), że, jak napisaliśmy już raz – i co jest jedynym wypowiedzianym dotychczas teoretycznym zdaniem na temat – Marianizm to nie sztuka (ani w ujęciu przedszkolnym, ani według Rosencrantza i Guildernsterna) i nie ideolo: to sztuka jednoosobowa, czyli Sposób (na) Mariana. Jak dalece to zdanie odpowiada Rzeczywistości, wie tylko ona i zdaje się, nie jest skłonna do wyczerpujących wyjaśnień w tym względzie. Nam odpowiada, choć bywa, że wykrętnie i pokrętnie, albo i niegrzecznie.

M.p.n.t., że czołowy i sztandarowy utwór, którego nie mamy jednak wypisanego na czole ani na sztandarze, bo czoło u nas marsowe, a na sztandar nas nie stać – więc ten tytuł, mówię – Café Largactil – powstał dwa lata temu; utwór pod tym tytułem napisał się temu dwa miesiące, a co znaczy Largactil powiedziano nam przed niespełna dwoma tygodniami, gdy warszawska kawiarnia na rogu Starego Rynku przechrzciła się na Cafe Manekin. (Na szczęście czytaliśmy Traktat i chociaż teraz jesteśmy w kursie.) M.p. również i n.t., że nie mając pojęcia, czym jest Largactil (patrz: Encyklopedia Medyczna itp) trafiliśmy w 9. Wolimy 9 od 10, a szukamy 10.5. N.t.p.M.

M.p.n.t., że spontanicznie i tłumnie pozdrawiamy Pana B. A niech tam.

M.p.n.t., że duchy istnieją, co pokażemy wkrótce, bo choć prawdopodobnie nie istnieją, to przecież mogłyby. A jeśli nie mogą nawet, to najlepszy dowód, że powinny – nie na tym, to na tamtym świecie. Skoro zaś powinny, to już niewątpliwie istnieją, bo świat Mądrze i Nieprzypadkowo urządzony jest, o czym dzieci uczą się, choć od niedawna. (My tego jeszcze nie wiemy, ale postaramy się o dziecko, i od niego nauczymy się.)

M.p.n.t., że Aleja Niepodległości ma półtora metra i stoi na szafie, z której od czasu do czasu spada z żałosnym brzękiem wzniecając kurze.

M.p.n.t., że właściwie nie można wiedzieć do końca, na czym polega. Wiemy tylko, że najczęściej na tapczanie. M.p.n.t., że słowo “tapczan” powtórzone pod wąsem do skutku jest śmieszne i nie można na nim, jak na słowach, polegać. M.p.n.t., że nie jest aż tak śmieszny, ale troszkę jest.

M.p.n.t., że nie masz Mariana bez kaftana.

M.p.n.t., że kiedy usłyszymy jakieś słowo pierwszy raz i spytamy Pani Joasi, co znaczy, wtedy przez czas jakiś słyszymy je często z przeróżnych stron, prawda?

M.p.n.t., że nowe formy ćmią światło.

M.p.n.t., że pewien wiersz Norwida okazuje się bardziej seksualny, niż sądziliśmy, bo ona już rozpuściła włosy i zaraz ku niemu skinie ręką, a on postanawia zerwać z fetyszyzmem na rzecz panteizmu i poezji i p… (Proszę dopisać. Za najtrafniejszy Dopisek grozi dożywotnia prenumerata MARYANA 22, nieperiodyku Marianistów i Marianistek Uzależnionych).

M.p.n.t., że Wredakcja i Kwatera Główna wspomnianego Pisma otrzymała jak dotąd 1 (słownie: jeden) list – od czytelniczki z ulicy Pierlawej. Zwraca ona uwagę, że wizja Jezusa przedstawiona w akcie “Mówi Marian” zawiera “elementy kościoła Metodystycznego”. W nieopublikowanej odpowiedzi piszemy między innymi: “Wizja, jak Pani to określa, Jezusa, o ile nam wiadomo nie ma nic wspólnego z Metodystycznym, ani żadnym kościołem, podkreślamy to stanowczo i kategorycznie. Marian jako Agnostyk Niewiarygodny jest całym swoim ciałem przeciwny nie tyle religiom, które należą do sfer literatury pięknej, co ich administrowaniu i hierarchizacji biurokratycznej, upiornie trwającej od stuleci, dusznej i uwsteczniającej. Marian nie rozróżnia zatem, nie może i nie chce rozróżniać, między kościołami metodystycznymi, anabaptystycznymi czy redemptorystycznymi, amen. N.t.p.m.

M.p.n.t., że Głos Pokolenia tak długo się łasił, że nie sposób było nie zdzielić go po Gębie. Uwaga, łachudry podnoszą wrzawę.

M.p. wobec tego i n.t., że jest pseudoherezjoklastyczny.

M.p.n.t., że trzeba się nim opiekować, bo Postmarianizm może być mniej uprzejmy, albo co gorsza, może wcale nie wzejść.

M.p. także n. t., że odebranie przez Mariana nagrody Nobla będzie niesłychanie męczące i trudne, ale może stać się konieczne, bo kiedy się powiedziało Aaa, trzeba dodać i Bee, i Mee.

M.p.n.t., że szarpiemy jadło na sztuki i sztukę na jadło.

M.p.n.t., że definiuje go własne istnienie (odwrotnie niż duchy) a więc powiedzieć, na czym polega Marianizm, można dopiero po wszystkim, obejrzawszy.

M.p.n.t., że – jak powiadamy w Protest Songu na Urodziny Królowey – furtka do świra zamknięta na druciany haczyk w Kotlinie Wiśniowych Much sięga nam do ramion, a my otwieramy ją dyskretnie i przechodzimy na drugą stronę z balonikiem w ręku, wracając niezwłocznie, bądź też przekopujemy się pod spodem przy użyciu plastikowej łopatki, lub – w szczególnych przypadkach mitoklazji – chycamy elegancko ponad.

Niech żyje precz z Marianem!

Na tym polega Marianizm.

- Za Maryana, Jasnego Astrochroma i Astrogniota, Arcycielistę,

Marek Jedliński