WolneWyrazy.pl
04. Café Manekin
Jestem robaczywy i właściwie nie
Boję się wampirów. Zaspana kura
Chrupie orzeszki prażone w miodzie.
O, pierwsze Godoty za płoty. Pijani
Goście łapią za kark trzeźwe kobiety.
Ale jakie tam one trzeźwe.
Maria Sierota wali głową w rynnę.
Piękło jest szpetne, nie ma co.
Serwetkowe smoki gryzą się i czkają
Oprószone brzoskwiniowym pyłem.
Domokrążcy bawią się w chowanego: Żyły
Podrzynać! Łamignatnice nakręcać! Suknie
Prać! I w dyrdy, nawlekać pająki
Na strąki a bąki w kabłąki. Per Jehovam,
Gehennam, et consecratam aquam. Cholera
Wie, czyja to okolica. O, jaka wielka trąba.
Wieś tańczy i śpiewa, wali w gliniane dzbanki.
Mesdames et monsieurs, was machst du?
To jest piosenka o karaluchu
A Obrębskiemu chuj w dupę. Gdyby tak
Nie było, tobym wam powiedział.
Polewam się rytualnie resztkami herbaty.
Rogata kura kuca na drodze, sra.
Raz, dwa, trzy, Babajaga patrzy.

