01. Ulica Wapienna

Joasi Stępińskiej, Czarnoksiężniczce

od pieca do pieca
świeć panie, trzy dwa

żar się rodzi, rośnie
w upiornym bogactwie żelaza

nie będziesz miał bogów
ale zaklęte w szkło mydlane bańki

chwała temu co różdżką stworzył
wrzask
i dnia siódmego amputował siebie

doktor artur, jeden w trzech kulach
w rękawiczkach lepi dwoje dzieci

żuje kredę, rozgniata
zakrzepły w glinie mit manekina

w jego uranowym brzuchu wschodzi
ze zgliszcz żołądka stromy księżyc

doktor artur ucieka od zmy-
słów do spędzonych baśni

których mokre amonity strzelają na sprężynkach
z obrośniętej średniowieczem tektury

doktor artur zaszywa rozpękłe łuski kolan
hoduje rdzę na policzkach sióstr karmelitanek

pasé i blasé, rusztowanie
dźwiga skrzydła jego zamku

dietetyczna manna ginie w rozpadlinie grudnia
rozpala artur matkę boską ogniotrwałą